Start Świadectwa Świadectwa z Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie (27.01.2010)

Świadectwo Ireny

W niedoli naszej nie opuścił nas Bóg nasz (Ezd 9,9)

Nazywam się Irena. Jestem mężatką od ośmiu lat, w lutym urodziło się nasze czwarte dziecko. W październiku na rutynowych badaniach ciążowych, porażająca wiadomość: zostałam zarażona żółtaczką typu B. Byłam zrozpaczona, rozżalona, do głowy przychodziły pytania: Boże dlaczego? Jaki w tym wszystkim masz dla mnie plan? Co będzie z naszymi dziećmi? Czy dziecko, które noszę będzie zdrowe? Między ludźmi czułam się jak trędowata. Dzieciom bałam sie opatrywać rany. Mąż pocieszał, że wszystko będzie dobrze.

 

Płakałam, ale dzieci nie pozwalają rozczulać się nad sobą i dobrze. Od lekarza i z Sanepidu miałam takie informacje, że najpierw mam urodzić, potem zgłosić się na leczenie, jeśli tylko stan wątroby będzie na to pozwalał. Mąż zrobił badania był zdrowy, mógł zostać zaszczepiony. Do przyjaciół wysłałam sms-y z prośbą o modlitwę, bo wiedziałam, że tylko tam mogę szukać pomocy. Od nich dowiedziałam się o Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie.
To było w listopadzie. Świadectwa pani o uzdrowieniu z krwotoków słuchałam we łzach i uwielbiałam Boga, który wszystko może. Pół spotkania płakałam, potem przyszedł spokój, obawy były, ale nie było paniki. Powtarzałam: wiem, że Ty wszystko możesz, ale niech będzie tak, jak Ty chcesz, bo Ty wiesz lepiej. W lutym urodził się nasz syn, badania wykazały, że jest zdrowy. Po podaniu mu immunoglobuliny odpornościowej mogłam go karmić. Mały rósł i wszystko było dobrze. Pod koniec maja mąż złamał nogę, prześwietlenia wykazały zmianę torbielową w kości piszczelowej. Operacyjnie pobrano wycinek i znowu modlitwa i znowu szturmowanie nieba. Po dwóch tygodniach wynik: nie ma zmian nowotworowych. Dziękowałam i pytałam : Boże, o co tu chodzi? Po co to wszystko? Kiedyś wieczorem przyszło natchnienie: Gdyby nie moja choroba mąż nie byłby zaszczepiony. Czy byłby bezpieczny podczas zabiegu i w czasie leczenia??? Widziałam w tym, co się działo taką logikę, to było dla mnie niesamowite. Bóg jest mądry. To nie wszystko. Pomyślałam, że na leczenie zgłoszę się jak mały skończy pół roku. Przed tym postanowiłam zrobić jeszcze raz badanie na obecność wirusa. Chcę Wam powiedzieć, że Pan jest Wielki, zrobiłam nie jedno, ale dwa-oba są ujemne. Jestem zdrowa. Pan Jezus uczynił w naszym życiu wielkie rzeczy i muszę o tym mówić. Chwała Panu.