Świadectwo Marysi

" Wciąż mnie zadziwiasz Panie, miłością Swoją dla mnie, tak bliski mi jak serca cichy rytm...”

 

Słowa tej pięknej piosenki Beaty Bednarz bardzo często śpiewam uwielbiając Pana za wszystko co mi wyświadczył a tak często brakuje mi słów by to wszystko wypowiedzieć co dzieje się w moim sercu ,w mej duszy gdy kontempluję dobroć Boga. Od czasu gdy na pierwszej Mszy z modlitwą o uzdrowienie w Opolu, Pan uwolnił mnie z poczucia wyrządzonej mi krzywdy i uzdolnił do przebaczenia ,staram się świadczyć życiem o dobroci Boga ku nam – bo ON jest i działa i czyni cuda - gdy tylko pozwolimy Mu działać w naszym życiu.
Od 2011 roku zaczęło szwankować mi zdrowie ale praca była ważniejsza bałam się pozwolić sobie nawet na wyjście do lekarza. Mimo coraz gorszego samopoczucia ciągle starłam się być wdzięczna Bogu ,za wszystko co przynosi codzienność, ale zaczęły mnie przerastać najprostsze obowiązki ,łapałam się na coraz poważniejszych błędach w pracy.
W czasie Mszy z modlitwą o uzdrowienie 25 lipca 2012r. gdy trwałam na adoracji zmagałam się ze złym samopoczuciem ,bólem , nie mogłam się skupić na modlitwie i adoracji - gdy wypowiedziane zostały słowa poznania " Marysiu idź do lekarza ale wpierw pomódl się za niego ,zaufaj mi Ja będę cię leczył przez ręce lekarza ,pamiętaj o modlitwie za niego" Wiadomo że gdy usłyszy się swoje imię od razu człowiek ma odruch zawołać - jestem !
Pomyślałam Panie wiem powinnam iść do lekarza udaję przed ludźmi że wszystko OK!, ale w środku czuję się jak wrak. Jednak po wyjściu z kościoła zaczęło się kombinowanie w głowie, że przecież w tym kościele było co najmniej 20 czy 40 osób o tym imieniu. Parę telefonów przyjaciół obecnych na tej adoracji wybiło mi z głowy ten tok myślenia, więc w końcu poszłam do lekarza i tak jak Pan powiedział pamiętałam o modlitwie za niego. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, złe wyniki badań, skierowanie do szpitala ,chcąc uniknąć pobytu w szpitalu poszłam do innego lekarza i tam po pierwszej wizycie znów dostałam skierowanie do szpitala, ostatecznie trzeci lekarz nie dyskutował ze mną i wpisał mnie od razu w grafik zabiegów. W październiku pobyt w szpitalu był krótki, otoczona modlitwą przyjaciół czułam się spokojna, zabieg przeprowadzono bez powikłań ,wyniki histopatologii wykluczyły obecność zmian rakowych . Jeszcze trwa leczenie anemii które przebiega dobrze czuję jak z dnia na dzień wracam do sił.
Wiem, że w niczym nie zasłużyłam na dobroć Pana jedynie co mogę to trwać w uwielbieniu Jego Świętego Imienia, uwielbiać Go nie tylko w słowach ale życiem ,przez służbę w życiu rodzinnym i dawaniu świadectwa w miejscu pracy i nie tylko. Rozczulający dla mnie jest fakt, że poprzez to wydarzenie Pan uświadomił mi iż nie wymaga ode mnie nadludzkich wyrzeczeń ale zwyczajności min. zadbania o zdrowie by lepiej funkcjonować i mieć siły na służbę w codziennej pracy i służbie.

 

"Miłuję Cię Panie, Mocy moja,
Panie ostojo moja i twierdzo ,mój wybawicielu,
Boże mój ,skało moja na którą się chronię,
tarczo moja ,mocy zbawienia mego i moja obrono!....
Przeto będę Cię o Panie ,chwalił wśród narodów
i będę wysławiał Twe imię " z Ps 18

Marysia K.