Start Świadectwa Świadectwa z Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie (27.01.2010)

Świadectwo Moniki

 

Chcę wam powiedzieć jak Bóg narodził się w moim sercu.
Działo się to podczas rekolekcji adwentowych. Po poniedziałkowej Mszy Św., 10 grudnia była Adoracja Najświętszego Sakramentu. Ojciec rekolekcjonista mówił nam żebyśmy szczerze porozmawiali z Panem Jezusem i byli dla niego gościnni, a On wskażę drogę. Poczułam, że muszę podejść bliżej ołtarza (żeby mnie nic nie rozpraszało). Modliłam się najlepiej jak tylko potrafiłam. Starałam się skupić całą swoją uwagę na Świętej Hostii, zaprosiłam Pana do mojego serca, żeby poczuł się w nim dobrze, jak u siebie. Trwało to kilkanaście minut po czym pomyślałam, że pójdę do Ojca po błogosławieństwo. Podeszłam do niego, on położył ręce na mojej głowie i zaczął modlić się nade mną. 
Poczułam, że coś mnie od środka rozrywa… Łzy zaczęły płynąć z moich oczu. Chciałam to uciszyć, ale tym bardziej zanosiłam się od płaczu. Czułam w sobie takie ciepło… Ojciec nie przestawał się modlić, wiedział, że Pan Jezus mnie uzdrawia… i wciąż powtarzał: „Ulecz tą ranę”, „Dotknij tego co boli”. Niesamowite jest to że ja ani słowa nie powiedziałam ojcu o moich doświadczeniach życiowych i zranieniach. To było tak piękne uczucie, te oczyszczające łzy. Płakałam jak nigdy dotąd… chciałam to zatrzymać, ale nie mogłam… to było silniejsze ode mnie. Poczułam, że Duch Święty przyszedł… i mnie uwalnia od tego ciężaru, który nosiłam i który czasami mnie przygniatał, wywoływał frustracje, strach, poczucie osamotnienia w tym cierpieniu. Szukałam pomocy u psychologów, spowiadałam się z tego, ale ulgi nie czułam, a jeśli już to tylko chwilową... A On przyszedł do mnie, tak go o to prosiłam. Przecież jest najlepszym lekarzem i może zrobić wszystko. Zaufałam Mu, a on tak cudownie mnie dotknął. Teraz jestem od tego wolna i Bogu tak bardzo wdzięczna za ten dar, że nie mogę przestać o tym myśleć i przejść do porządku dziennego. Ciągle śpiewam:  ” Duchu Święty, cudownym wiatrem jesteś wkoło nas, nie odchodź.” Dziękuję wszystkim, którzy modlili się za mnie.
Chce powiedzieć wszystkim tym, którzy żyją w ciemności, aby prosili o światło i o uwolnienie z niemocy, a „Pan przyjdzie z mocą”. Niech to moje świadectwo będzie Uwielbieniem Boga, bo „wielkie rzeczy uczynił mi wszechmocny”. Niech będzie pochwalony Pan Jezus- teraz i na wieki. Amen