Świadectwo Małgorzaty

Nazywam się Małgorzata. Od trzech lat choruję na arytmię serca. Biorę leki, które tylko w pewnym stopniu poprawiły mi, jakość pracy serca. Lekarze stwierdzili, że do końca życia pozostanę na lekach, które niszczą mój organizm. W marcu usłyszałam w swoim kościele o mszach z modlitwą o uzdrowienie. Pierwszy raz wybrałam się na nią w maju 2012 roku. Modliłam się na niej o uzdrowienie mojego serca a także w intecji zdrowia dla mojej mamy, która jest nieuleczalnie chora. Po mszy, podczas adoracji usłyszałam słowa poznania "Małgorzato, twoje serce jest chore, ale ja je uzdrowię i w nim zamieszkam". W pierwszym momencie zamarłam i trudno mi było uwierzyć, że to do mnie, ale potem, po mszy pomyślałam, że to na pewno do mnie. Dziś wiem, że tak właśnie było. Arytmia zaczęła się cofać i zanikać. Praktycznie o niej zapomniałam. Zmniejszyłam już też dawki leków na serce, a kiedyś pewnie zupełnie je odstawię. Oprócz tego w moim sercu zagościł spokój. Nie martwię się już tak wszystkim jak kiedyś a wszelkie problemy, depresja lub niechęć do czegokolwiek, (którą kiedyś kojarzyłam z chorobą) znikła. Wszelkie moje problemy powierzam obecnie Panu Bogu.
Chwała Panu.