Zdrowie i choroba, radość i smutek, długie leczenie i modlitwa o uzdrowienie. Mamy prawo pytać o to, czy Bóg uzdrawia. Cieszymy się, gdy słyszymy świadectwa uzdrowienia. Większa radość jest gdy uzdrowienia doświadcza ktoś z naszego otoczenia lub my sami. Uzdrowienie kojarzy się nam często z uzdrowieniem chorób naszego ciała. A co powiedzieć o tym, jeśli ktoś doświadcza łaski nawrócenia po wielu latach? A co z tymi, którzy po długim czasie gniewu zaczynają się do siebie odzywać? Co z tymi, którzy po modlitwie adoracyjnej lub po spowiedzi świętej doświadczają uwolnienia z różnych nałogów i grzesznych przyzwyczajeń? Co mają powiedzieć ci, którzy jeszcze niedawno nie mieli ochoty do życia, a teraz są jak nowonarodzeni? Czy nie są to uzdrowienia?
     Jeśli któryś z wymienionych wyżej przykładów widzisz u siebie, napisz do nas. Jeśli po Mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie (w Opolu) zauważyłeś, że Twoje życie jest inne, jeśli inni powiedzieli Ci, że coś się z Tobą stało, nie zostawiaj tego tylko dla siebie. Świadectwo działania Bożego w Twoim życiu będzie zamieszczone poniżej, aby innym dodać odwagi i udzielić zachęty, aby nie ustawali w gorącej modlitwie do Boga. Twoja radość będzie powodem radości tych, którzy przeczytają Twoje świadectwo. Będzie to oczywiście oddaniem chwały Panu Bogu, który żyje i działa pośród swoich dzieci.
Czekamy na twoje świadectwo! Niech chwała Boga rozszerza się po naszej okolicy! 

Świadectwa prosimy nadsyłać na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 

Jezus daje życie - świadectwo Iwony

Jesteśmy małżeństwem od trzech lat. Odkąd jesteśmy razem mieliśmy wiele planów na nasze wspólne życie, w tym także planowaliśmy mieć dzieci. Ale niekoniecznie od razu. Dlatego też ani nie stosowaliśmy żadnych metod, które miałyby nam pomóc w zajściu w ciążę, ani też w żaden sposób nie broniliśmy się przed ewentualną ciążą. Rozmawialiśmy wielokrotnie o tym, że być może nie będziemy mogli mieć dzieci ze względu na przebytą przeze mnie chorobę i operację. Lekarz uświadomił mi wtedy, że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę i z utrzymaniem jej. Dlatego też mając to na uwadze wzajemnie z mężem wspieraliśmy się i oswajali z taką możliwością. Mój mąż ciągle powtarzał, że będzie co ma być… Próbowałam przyjąć takie myślenie, chociaż nie przychodziło mi to wcale łatwo.

Czytaj więcej...

Świadectwa uczestników Mszy św z modlitwą o uzdrowienie (25.03.2009)

Panie Boże, dziękuję Ci za to, że mnie stworzyłeś, za to, że cały czas jesteś przy mnie, otaczasz swoją Miłością, opieką i ochroną. Dziękuję Ci za moją rodzinę i za to, że mi przebaczasz, nigdy nie opuszczasz i nie odtrącasz, za to, że zawsze wyciągasz do mnie rękę jako Dobry Ojciec; za to, że mnie pocieszasz i dajesz nadzieję.

Czytaj więcej...

Świadectwo Gabrysi

 Mam na imię Gabrysia, a mój mąż Norbert. Pobraliśmy się w 2000 roku. Od tego czasu zaczęliśmy myśleć o posiadaniu potomstwa. Okazało się, że to wcale nie jest takie łatwe, jak się wydawało. Chodziłam do lekarza, najpierw do przychodni, później na wizyty prywatne. Dostałam też skierowanie do szpitala na laparoskopię, po której miałam zajść w ciążę, ale niestety dalej nie mogłam doczekać się upragnionego dziecka. Zaczęliśmy z mężem jeździć do różnych sanktuariów i prosić o cud macierzyństwa i ojcostwa.

Czytaj więcej...

Różne świadectwa

Pragnę podziękować Panu Bogu za Jego obecność w moim życiu, za troskę o moje zdrowie, za uzdrowienie z choroby. Pan jest dobry dla wszystkich, którzy Go wzywają. Jesienią 2007 roku podczas badań profilaktycznych lekarz powiedział mi, że mam guza na lewym jajniku i jak najszybciej powinnam go usunąć. Z przyczyn rodzinnych i osobistych nie zdecydowałam się na zabieg. Wykonałam dodatkowo badania, czy nie są to komórki rakowe (wynik ujemny) i nie podjęłam dalszego leczenia.
Po roku czasu w grudniu 2008 roku zdecydowałam się na usunięcie guza. Umówiłam się z lekarzem, który wykonywał wcześniej badania. Zwrócił mi uwagę, że bagatelizuję zdrowie i możliwość szybkiego zabiegu. Podczas badania stwierdził, że guza nie ma. Badania kilkakrotnie powtarzał, aby się upewnić. Na koniec powiedział, że mam dużo szczęścia. Od kiedy dowiedziałam się o guzie wiele razy podczas modlitwy oddawałam go Panu. Prosiłam o modlitwę również innych. Prosiłam Pana, aby mnie dotknął, uzdrowił. Brałam również udział we Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w kościele śś. Piotra i Pawła w Opolu we wrześniu i listopadzie 2008 roku. Pan wysłuchał moje wołanie. Jego dobroć uchowała mnie od skalpela. Bóg jest dobry, współczujący, wierny. Chwała Panu w zdrowiu i chorobie! Chwała Panu w każdej okoliczności, w każdym doświadczeniu życia!
Małgorzata

 

Czytaj więcej...

Pojednanie po latach - świadectwo Bernarda

Nazywam się Bernard. Sam byłem zaskoczony, że zostałem uczestnikiem Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w Opolu w ostatnią środę września 2008 roku. Wiedziałem, że żona się wybiera i nic dziwnego, że mi nie zaproponowała, abym jej towarzyszył – wiedziała, że nie skorzystam. Nie chciała mnie niepotrzebnie drażnić.
         Kończyliśmy rodzinny obiad. Była godzina 17.00, a na godzinę 17.15 żona zaplanowała wyjazd do Opola. Wówczas nasza córka powiedziała: tak chciałam być na tej Mszy świętej ale akurat dzisiaj zaplanował mi termin wizyty lekarz specjalista w Zabrzu. Tato, może ty pojedziesz? Odpowiedziałem: Dziękuję jestem zdrowy. Córka dodała: Ale ja jestem chora i proszę pojedź tam w moim imieniu.


Czytaj więcej...